Jezioro, zalew, spokojna zatoka o poranku. Pływanie w otwartej wodzie przyciąga coraz więcej osób, które do tej pory znały wyłącznie basen z liną toru i ścianą do nawrotu. Pierwsze wejście bywa jednak zaskoczeniem. Woda jest ciemniejsza, chłodniejsza i rzadko zupełnie spokojna, a dno potrafi zniknąć z pola widzenia już po kilku metrach. Nic dziwnego, że początkujący zadają sobie pytanie, co właściwie zabrać ze sobą. Jedni kupują za dużo, inni zdecydowanie za mało. Poniżej odpowiedzi na najczęstsze wątpliwości, oparte na doświadczeniach osób regularnie pływających w jeziorach.
Artykuł sponsorowanyCzym różni się pływanie w jeziorze od pływania na basenie?
Różnic jest więcej, niż mogłoby się wydawać. Na pływalni temperatura wody wynosi zwykle 26-28 stopni, a ratownik widzi każdego pływaka. W jeziorze woda w środku lata ma często około 20 stopni, wiosną i jesienią wyraźnie mniej. Do tego dochodzi fala, wiatr, słońce odbijające się od tafli i brak jakichkolwiek punktów orientacyjnych pod wodą. Pływak musi co kilka ruchów unieść głowę, żeby sprawdzić kierunek, a organizm traci ciepło znacznie szybciej, niż sugerowałby termometr. Dlatego sprzęt na wody otwarte pełni przede wszystkim funkcję bezpieczeństwa, a dopiero potem komfortu.
Bez czego nie powinno się wchodzić do wody?
Jeśli trzeba wskazać jeden przedmiot, będzie to bojka asekuracyjna. To jaskrawy, nadmuchiwany pływak przypięty paskiem do bioder, który sunie za plecami i praktycznie nie przeszkadza w pływaniu. Dzięki niemu pływaka widać z kilkuset metrów, co ma ogromne znaczenie na akwenach, po których pływają żaglówki czy motorówki. Druga funkcja jest równie ważna. W razie skurczu albo nagłego zmęczenia można się o bojkę oprzeć i spokojnie odpocząć. Wiele modeli ma też wodoszczelną komorę na telefon i kluczyki, więc nie trzeba zostawiać rzeczy bez opieki na brzegu. Przepisy nie nakładają obowiązku jej używania poza zawodami, ale doświadczeni pływacy traktują ją jako absolutną podstawę.
Kiedy potrzebna jest pianka neoprenowa?
Najczęściej przyjmuje się, że poniżej 20 stopni Celsjusza pianka przestaje być luksusem, a staje się rozsądnym wyborem. Przy dłuższych sesjach granica przesuwa się nawet w okolice 22 stopni, bo po czterdziestu minutach w chłodnej wodzie można stracić czucie w dłoniach. Neopren daje też dodatkową wyporność, która unosi biodra i ułatwia utrzymanie poziomej pozycji. Grubość materiału dobiera się do temperatury wody, a nie do własnych upodobań, bo zbyt gruba pianka ogranicza ruchomość barków i szybko męczy. Szczegółowe widełki temperatur, porady dotyczące czepków, okularków i drobnych akcesoriów zebrano w poradniku dostępnym pod adresem https://strefaplywania.pl/blog/wyposazenie-na-plywanie-w-otwartej-wodzie-co-jest-naprawde-niezbedne, który warto przejrzeć przed pierwszym wyjazdem nad jezioro. Wiosną i jesienią zestaw dobrze uzupełnić neoprenowym czepkiem i skarpetami, bo głowa i stopy oddają ciepło najszybciej.
Jakie okularki i czepek sprawdzą się w jeziorze?
Zwykłe okularki basenowe wystarczą na krótkie, spokojne wejścia blisko brzegu. Na dłuższych dystansach lepiej wybrać modele o szerszym polu widzenia, często z powłoką lustrzaną ograniczającą odblaski. Ułatwiają tak zwany sighting, czyli szybkie unoszenie głowy i namierzanie boi bez wybijania się z rytmu.
Czepek również zmienia swoją rolę. W jeziorze odpowiada głównie za to, by pływaka było widać. Najlepiej sprawdzają się kolory jaskrawe: pomarańczowy, neonowa żółć, róż. Biały zlewa się z pianą i odbitym światłem, a granatowy czy czarny jest z łodzi praktycznie niewidoczny. Silikonowy czepek lepiej trzyma się głowy i nie zsuwa się przy fali, a pod nim można założyć drugi, cieńszy, co w chłodniejsze dni daje zauważalnie więcej ciepła.
O czym najczęściej się zapomina?
Lista podstawowego sprzętu jest krótka, ale kilka drobiazgów potrafi zdecydować o komforcie całej wyprawy:
- Ponczo lub szlafrok – przebieranie się na wietrze po wyjściu z wody o temperaturze kilkunastu stopni to prosta droga do wychłodzenia.
- Wodoodporny krem z filtrem – kark i plecy są wystawione na słońce przez cały czas pływania.
- Wazelina lub sztyft przeciw otarciom – pianka potrafi dotkliwie obetrzeć kark i pachy.
- Zatyczki do uszu – ograniczają dostawanie się zimnej wody, które u części osób wywołuje zawroty głowy.
- Napój z elektrolitami – w wodzie łatwo przeoczyć odwodnienie, zwłaszcza przy dłuższych sesjach.
Czy sprzęt wystarczy, by pływać bezpiecznie?
Nie. Nawet najlepsza pianka i najbardziej jaskrawa bojka nie zastąpią zdrowego rozsądku. W otwartej wodzie nie pływa się samotnie, a ktoś na brzegu powinien znać planowaną trasę i przybliżony czas powrotu. Pierwsze wejścia warto ograniczyć do pływania równolegle do brzegu, na krótkich odcinkach. Organizm dobrze też stopniowo przyzwyczajać do chłodu, zamiast od razu porywać się na kilometr. Lęk przed ciemną, głęboką wodą jest zupełnie naturalny i zwykle mija po kilku spokojnych wyjściach, a dobrze dobrany sprzęt wyraźnie w tym pomaga. Poczucie bezpieczeństwa przekłada się bowiem wprost na spokojniejszy oddech i lepszą technikę.
Gdzie skompletować wyposażenie?
Najrozsądniej w miejscu, które specjalizuje się w sprzęcie pływackim i potrafi doradzić przy wyborze rozmiaru pianki czy modelu okularków. Bojki asekuracyjne, pianki triathlonowe, czepki, okularki do wód otwartych oraz ponczo na chłodne poranki można znaleźć w sklepie Strefa Pływania, który zaopatruje zarówno amatorów, jak i osoby startujące w zawodach.